Argentyna znowu zbankrutowała słyszę w audycjach radiowych i czytam w gazetach. Poważni dziennikarze zmuszeni komentować tą wiadomość zaczynają od łajania Argentyny. Zła Argentyna. Ledwo w 2001 roku przez kraj przelała się fala protestów, ludzie nie mogli wypłacić swoich oszczędności z banków. Peso traciło do dolara z dnia na dzień, bezrobocie osiągało rekordowe poziomy. Na ulicach ludzie rozkradali sklepy i walczyli z policją, zmieniono parę razy prezydenta.

 

2001_argentina_fogata5 ap_argentina_riot_ss_thg_111221_Wblog argentina-riot-2

 

 

                                                     Argentyna rok 2001

 

 

 

 

 

 

To co będzie teraz ? Popatrzmy na podstawowe wskaźniki.

Mały deficyt 2,6 procenta GDP.

argentina-government-budget

 

 

 

Inflacja około 10%. Też niewiele jak na Argentynę. Od  10 lat pozostaje na takim poziomie. W 2001 roku sięgała 40%.

argentina-inflation-cpi

 

 

Bezrobocie. Tylko 7%, pozazdrościć. W 2001 przekraczało 20%.

argentina-unemployment-rate

 

 

 

Okazuje się że słowa o bankructwie Argentyny są mocno na wyrost i nie chodzi o żadne bankructwo a przynajmniej nie takie jak w 2001 roku. Wówczas Argentyna nie miała pieniędzy. Nie miała pieniędzy na wypłaty pensji, emerytur, spłatę odsetek od długów, nikt też nie chciał pożyczyć jej pieniędzy. A więc Argentyna była prawdziwym bankrutem.

Dziś spraw dotyczy czegoś zupełnie innego. Zacytuje argentyński dziennik:

“The country’s attempts to pay bondholders who accepted a debt restructuring related to the country’s 2001 default were blocked by US Judge Thomas Griesa”

Kraj chce zapłacić wierzycielom którzy zaakceptowali restrukturyzacją długu z bankructwa w roku 2001, jednak próba zapłaty została zablokowana przez amerykańskiego sędziego Thomasa Griesa.

A więc Argentyna ma pieniądze ale z jakiś powodów próba zapłaty została zablokowana. Pojawia się pytanie co do tego ma amerykański sędzia, dlaczego blokuje  i jakim prawem miesza się w sprawy innego państwa? Czyżby jurysdykcja amerykańskich sędziów sięgała poza USA?

 

Norris-superJumbo

Sędzia Thomas Griesa. Myśli że może do czegoś zmusić Argentynę.

 

Zacznijmy od wyjaśnienie dlaczego amerykański sędzie blokuje spłatę.

“a group of hedge funds that bought defaulted debt cheaply after the economic crisis, are demanding a full payment of US$1.3bn plus interest. Unlike other creditors, they did not sign up to a restructuring of debt which the majority of bondholders agreed to in 2005 and 2010, in which investors agreed to settle for around a third of what they were originally owed.”

In 2012, Judge Griesa ruled that no payments could be made to the exchange bondholders until those who did not agree to restructure were compensated in full.”

 

A więc po bankructwie w 2001 roku Argentyna dogadała się z częścią wierzycieli że odda im 1/3 długu.  Do porozumienia nie przystąpiły fundusze headingowe które skupywały za bezcen długi i domagają się oddania całości. Dodam od siebie że 96% długu zostało objęte umową a fundusze posiadają ledwie 6-7% całego długu. Sprawę skierowały więc do sądu a ten zablokował przelanie środków tym którzy poszli na umowę. Kasa może być przelana tylko jeśli sępie fundusze zostaną w całości spłacone. W ten sposób mała grupa tzw sępich funduszy wzięła za zakładników resztę wierzycieli.

Argentinapresidentfernandezdekirchner-300x254 kicillof_conf_en_usa_92875-300x199

Pani prezydent Argentyny Cristina Fernández de Kirchner oraz minister ekonomii Axel Kicillof przekonują że Argentyna ma się dobrze. W Argentynie karierę polityczną robią osoby fotogeniczne.

 

“The Bank of New York Mellon, which is still holding the US$539mn deposited by Argentina in June, says it will await a court order to determine what to do with the money.”

Kasa znajduje się w rękach Bank of New York Mellon,  a ponieważ cała operacja spłacania długów odbywa się w USA za pośrednictwem amerykańskich banków więc odbywa się pod amerykańskim prawem i amerykański sędzia mógł ją zablokować.

Teraz kilka uwag na koniec.

  • Wygląda na to że nie mamy do czynienia z bankructwem tylko z upierdliwym sędzią. Zastanawiam się co świtało w jego głowie? Ze Argentyńczycy przestraszą się i nie wypłacą emerytur albo pensji aby zaspokoić żądania sępich funduszy?
  • Argentyna ma pieniądze na spłatę zobowiązań i argentyńska gospodarka spokojnie funkcjonuje dalej.
  • Nikt nie demoluje ulic Buenos Aires. Ludzie normalnie pracują  a wahania kursu peso do dolara albo chwilowe spadki argentyńskij giełdy na nikim nie robią wrażenia. Nikt też nie obala rządu Argentyny.
  • Cała sprawa zaszkodzi amerykańskiemu rynkowi obligacji. To tam poszczególne kraje emitują swoje obligacje. Teraz zastanowią się dwa razy czy to zrobić jeśli tamtejsze sądy są tak upierdliwe. Do wyboru mają jeszcze Londyn – drugi największy rynek obligacji i mogą to też robić u siebie.

     “Bonds issued under Argentine Law, paid through Citibank Argentina, were not affected.”

A więc obligacje wymitowane w Argetynie pod argentyńskim prawem i spłacane za pośrednictwem Citibank Argentyna
nie zostały dotknięte postanowieniem amerykańskiego sędziego. Nauka na przyszłość to emitować obligacje u siebie i w swojej walucie.

  • Niski stan wiedzy o świecie wśród polskich dziennikarzy. Cała historia została świetnie opisana w internecie . Dziwi mnie więc brak wiedzy, niekompletne informowanie i sprowadzania tej ciekawej historii do powtarzania że zła Argentyna nie spłaca długów i się zadłuża. Co nie jest prawdą – ile razy można bankrutować na tym samym długu.
  • Argentyna zasługuje na pochwałę za to że stara się spłacać stare długi, na tyle na ile pozwala jej sytuacja gospodarcza. Zdołała się dogadać niemal ze wszystkimi wierzycielami.

 

źródła:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements