Obecnie system bankowy to tzw. system rezerw cząstkowych. Szkoła Austriacka poświęciła wiele miejsca na krytykę tego systemu zarzucając mu że prowadzi do powstawania cykli koniunkturalnych czyli baniek i kryzysów oraz narusza prawa własności jako forma zalegalizowanego fałszerstwa. W zamian Austriacy proponują system pełnej rezerwy to znaczy pieniądze zgromadzone na depozytach na żądanie w 100% znajdują się w skarbcu banku, a bank jest w stanie w każdej chwili uregulować wszystkie swoje zobowiązania. Omówmy pokrótce oba systemy a następnie pokaże że system rezerw cząstkowych jest tak naprawdę w praktyce jedynym możliwym zaś argumenty szkoły Austriackiej są mylne, nacechowane emocjonalną niechęcią do bankierów, nierealistyczne i nieprzemyślane.

System rezerwy cząstkowej polega na tym że pieniądze które trzymamy na koncie typu ROR nie leżą tak naprawdę na tym koncie. Bank pożycza moje pieniądze innym i w ten sposób zwiększa ilość pieniądza w obiegu. Bank musi jedynie utrzymywać niewielką rezerwę na wypadek gdybym zgłosił się po swoje oszczędności. Ale ponieważ wszyscy klienci nie wypłacają na raz w jednej chwili swoich oszczędności bank nie potrzebuje dużej rezerwy. W razie gdyby wystąpił tzw run na bank- czyli duża liczba klientów chce nagle dostać swoje oszczędności a bank ma za małą rezerwę, może pożyczyć od Banku Centralnego. Tak w ogólnym zarysie działa system rezerw cząstkowych.

Przeciwnicy tego systemu przedstawiają takie argumenty:

System prowadzi do tworzenia ‘pieniędzy z powietrza’ co jest fałszerstwem i naruszeniem praw własności. Niektórzy uważają że kiedy bank pożycza moje pieniądze a jednocześnie ‘udaje’ że leżą one na koncie to jest to fałszerstwem i że takie zwiększenie podaży pieniądza zmniejsza siłę nabywczą czyli generuje inflację lub przyczynia się do tworzenia cyklu koniunkturalnego.  Jeśli nagle duża liczba klientów postanowi wypłacić swoje depozyty na żądanie to bankowi może zabraknąć gotówki. Tak się dzieje w przypadku tzw runów na banki. Dziś jest to rzadkie zjawisko choć zdarzyło się ostatnio w Bułgarii.

http://www.forbes.pl/kryzys-bankowy-w-bulgarii,artykuly,178560,1,1.html

Zacznijmy od podstaw. Czy fakt że bank pożycza pieniądze które leżą w skarbcu i które obiecał mi oddać na żądanie jest złamaniem prawa własności? Oczywiście że nie. Oddając pieniądze bankowi zdaje sobie sprawę że nie będą leżeć bezczynnie. Robię to zupełnie świadomie i bez przymusu. Świadomie i bez przymusu ktoś potem zaciąga kredyt. Jest w tym co prawda pewnie element ryzyka bo tylko od przezorności banku zależy poziom rezerw ale najważniejsze że jest to że akt założenia depozytu odbywa się za dobrowolną zgodą moją i banku. Zaś akt udzielenia kredyty jest dobrowolną zgodą kredytobiorcy i banku. Banku używa pieniędzy, mając je w tym momencie na własność. Oba te akty są zupełnie dobrowolne i zgodne z poszanowaniem prawa własności. Nie rozumiem więc dlaczego dwa zupełnie dobrowolne akty ludzkiego działania dokonane z poszanowaniem własności miały by – złożone w jedno – oznaczać naruszenie prawa własności i defraudacje. Tak samo gdy bank przyjmuje depozyt na 1 rok a udziela kredytu na 5 lat. Czy wtedy też mamy zdaniem Austriaków do czynienia z defraudacją. Oczywiście że nie, takie podejście jest absurdem.

Teraz trzeba omówić kwestie techniczną ale bardzo ważną. Jak Austriacy chcą zmusić banki aby działały zgodnie z ich postulatami? Matesz Machaj pisze tak:

Jeden z problemów, który od razu się rzuca w oczy, został dobrze wyeksponowany przez przedstawiciela szkoły austriackiej Friedricha von Hayeka — otóż nawet jeśli ustanowimy stuprocentowe rezerwy, to „innowacyjność” banków może zadziałać i mogą zacząć sprytnie obchodzić regulacje, wymyślając instrumenty w stylu „kont oszczędnościowych” albo szybko usuwalnych lokat, które z praktycznego punktu widzenia mogłyby być tak dobre jak depozyty (stosowane byłyby w transakcjach na równi z „normalnymi” depozytami). To ważne zagadnienie, na którego rozważanie nie mamy niestety tutaj miejsca i co do którego każda ze stron ma odmienny pogląd.

http://mises.pl/blog/2012/10/04/machaj-rezerwa-czastkowa-i-jej-oponenci/

 

No cóż widać że Austriacy zdają się dostrzegać problem ale Pan Mateusz uciekł od próby odpowiedzi na ten problem.

Inaczej mówiąc dlaczego tylko depozyty na żądanie miałyby posiadać pełne pokrycie. Czym się różni depozyt na 1 dzień albo na noc od depozytu na żądanie? Tak naprawdę niczym. Jest to zupełnie sztuczny podział. W związku z tym nie ma możliwości aby bez użycia restrykcyjnych przepisów i ścisłego nadzoru bankowego zmusić banki do zmiany zachowania.  Próba implementowania takiego systemu skończyła by się jeszcze większą kontrolą państwa nad systemem bankowym. Banki musiałyby tłumaczyć się z każdej udzielonej pożyczki i każdego przyjętego depozytu. Czy bank musiałby udzielać kredytów tak aby okres przyjętych  depozytów odpowiadał długości trwania kredytu. I tak kredyt na rok tylko z depozytów przyjętych na rok. A kredyty na 3 miesiące tylko z depozytów przyjętych na 3 miesiące ? A kredyt hipoteczny na 20 albo 30 lat? Kto złoży depozyt na 30 lat?

Rothbard również zdawał sobie sprawę ze słabości takiego systemu. Jego propozycja polegała na powołaniu ligi anty-bankowej – dobrowolnej organizacji pilnującej aby banki przestrzegały pełnego pokrycia i atakującej banki które łamią zasady. Ciekawy pomysł, tylko czy w historii znane są przypadki aby takie organizację działały? Obawiam się że nie. A jeśli o czymś nie wiem i takie były to najwyraźniej okazały się nieskuteczne.

Największą zaletą systemu rezerw cząstkowych jest to że nie został wymyślony za biurka ale wyewoluował stopniowo i został sprawdzony w realnym działaniu. Znamy wady tego systemu. Ale wiem też jak go usprawnić. A raczej jak w USA przywrócić do poprzedniego stanu. Oddzielenie bankowości inwestycyjnej od detalicznej w tym kraju po wielkim kryzysie pozwoliło na kilkadziesiąt lat stabilności. Bankowość detaliczna – stała się nudnym biznesem polegającym na przyjmowaniu depozytów i udzieleniu bezpiecznych kredytów. Depozyty zgromadzone w bankach detalicznych miały gwarancje rządowe na wypadek bankructwa ale za to banki detaliczne ale nie mogły ryzykować pieniędzmi swoich klientów.  Z drugiej strony banki inwestycyjne mogły swobodnie robić z pieniędzmi co tylko chciały ale nie mogły liczyć na pomoc rządu gdy popadły w kłopoty.  W ten sposób uniknięto problemu ‘moral hazard’ z którym zmagamy się obecnie czyli z problem polegającym na graniu pieniędzmi zwykłych ludzi w kasynie ‘Wall Street’ i pokrywaniu strat przez rząd. Każdy wiedział że jak chce bezpieczeństwa to idzie do banku detalicznego. Jak chce zysków i godzi się na ryzyko to do banków inwestycyjnych. Całkiem rozsądny podział dający każdemu to czego oczekuje. To działało przez kilkadziesiąt lat dając zadziwiająco stabilny system. Od 1933 przez 50 lat do lat osiemdziesiątych system bankowy w USA działał stabilnie pomimo że był to burzliwy okres dla amerykańskiej gospodarki. Problemy powrócił dopiero gdy zlikwidowano podział banków na fali ‘deregulacji’. Doprowadziło to do pierwszego znaczącego wstrząsu tzw  – ‘S&L crisis’.  A potem kolejne deregulacje i kolejne wstrząsy aż do ostatniego.

Na koniec mój podstawowy argument. Dlaczego Austriacy nie otworzą banku który będzie działał w oparciu o pełną rezerwę depozytów. Jeśli tak wierzą w swoje pomysły to z pewnością są w stanie pokazać że działają  one w praktyce. Oferta konta które co prawda było by płatne( zresztą wszystkie i tak są płatne) ale przynajmniej w 100% bezpieczne, powinno przyciągnąć rzeszę klientów. Istniał w przeszłości ‘Bank of Amsterdam’ który podobno działał w oparciu o pełne pokrycie depozytów i to z dużym sukcesem przez ponad 200 lat.

http://wiki.mises.org/wiki/Full_reserve_banking

Nawet nie trzeba otwierać nowego banku. Wystarczy przekonać istniejące do zaoferowania takiej usługi. Jeśli się sprawdzi to Austriacy zyskają poparcie dla kolejnych reform. Jeśli nie to przynajmniej dowiemy się ze to nierealistyczny pomysł. Austriacy do dzieła. 🙂

Jednym z argumentów Austriaków jest to ze system zapobiegałby by kryzysom. Wydaje się ze tok rozumowania Austriaków jest taki:
– Polityka banków centralnych prowadzi do cyklu koniunkturalnego i kryzysów,
– a przecież banki centralne powstały aby uniknąć runów na bank i kryzysów,
– a runy na bank powstawały na skutek systemu częściowej rezerwy depozytów.

Wniosek : Jeśli pozbędziemy się częściowej rezerwy i zastąpimy ja pełną rezerwą wyeliminujemy ryzyko runu na bank a przez to nie potrzebne będą banki centralne. Będziemy żyć w świecie bez kryzysów?

Nie. To fałszywa nadzieje. Dalej istniałoby ryzyko kryzysu na skutego wahania kursu waluty i dużego zadłużenia. Przykładowo:

Jeśli wiele firm i gospodarstw domowych w Polsce było by zadłużonych w euro/franku ale zarabialibyśmy w złotówkach to mocne wahnięcie kursu złotówki (lub euro albo franka) może doprowadzić do skokowego podniesienia kosztów obsługi kredytu i w efekcie do bankructwa wielu firm, spadku konsumcji gospodarstw domowych a to dalej prowadziłoby do następnych bankructw, nawet firm, które nie maja długów w euro (lub franku).

Tak wiec samo pełne pokrycie depozytów nie wiele zmienia. Konieczne jest jeszcze wyeliminowanie wahań kursów walut czyli w praktyce cały świat musi używać jednej waluty. Tutaj Austriacy maja propozycje – używajmy złota. Niestety nie mówią jak przekonać cały świat do używania złota. Jak w takim systemie maja poradzić sobie państwa które potrzebują nagle dużo gotówki aby sfinansować nagłe potrzeby na skutek np: wojny czy klęski żywiołowej. Tutaj Austriacy znowu uciekają od podania konkretnych rozwiązań. Przecież w świecie Austriaków  – wymyślonym za biurka – nie ma takich rzeczy jak wojna. A na klęski żywiołowe wystarczy dobroczynność.

 

 

 

Advertisements