Słuchałem w radiu przemówienia Ewy Kopacz w dniu składania dymisji. Myślę że było to bardzo dobre przemówienie. Kopacz wypunktowała sukcesy koalicji. Wzrost gospodarczy, 3 tys dróg ekspresowych i autostrad, 16 mln pracujących,  dobra pozycja w rankingu doingbusiness – lepsza niż Szwajcarii czy Francji. To pewnie tak dla przypomnienia tym którzy uważają że koalicja nie robiła reform. Robiła ale nie wywracała przy okazji państwa do góry nogami. To było bardzo konkretne przemówienie ale i wyzwanie. Uważacie że potraficie lepiej to pokażcie ile dróg zbudujecie ile żłobków powstanie.

Była też wyraźna groźba. Będziemy wytykać łamanie standardów demokratycznych. Nie będziemy siedzieć cicho jeśli będziecie próbować wyprowadzić Polskę z zachodu na wschód.

Szkoda że takich przemówień nie było w trakcie kampanii. Musze przyznać że Platforma dysponując chyba największą liczbą doświadczonych posłów oraz sympatią mediów może być bardzo twardą opozycją o ile Schetyna (prawdopodobny nowy lider PO) nie będzie miękki i potulny. Czego się obawiam.

Nowi ministrowie zaczynają od dziwnych pomysłów. Reforma edukacji – polegająca na likwidacji gimnazjów. Tak jakby zmiana tabliczek na budynkach szkół miało coś wspólnego z jakością tych szkoły. Akurat wśród sukcesów o którym Premier Kopacz zapomniała wspomnieć, było bardzo dobre miejsce w rankingu PISA.

Nowy minister finansów, Paweł Szałamacha, prawnik nie ekonomista. Zaczął od zapowiedzi wprowadzenia nowych podatków, zwiększenia wydatków i zwiększenia deficytu. To dziwi tym bardziej że kiedyś był podobno związany z UPR.

Minister obrony Macierewicz zapowiada zwiększenie armii o 20 tys i cofnięcie przetargu na zakup śmigłowców wielozadaniowych. Wygląda na to że polska armia zostanie więc bez śmigłowców bo nowy przetarg potrwa lata a stare maszyny długo nie pociągną. No i pytanie czym mają walczyć ci dodatkowi żołnierze? Czy modernizacja armii nie utknie przez Macierewicza? I w końcu jak zwiększanie wydatków na wojsko do 3 procent PKB co również zapowiedział, ma się do planów ministra finansów.

Dochodzi do tego wyrok trybunału konstytucyjnego nakazujący zwiększyć kwotę wolną od podatku. Co oznacza konieczność podwyższenia innych podatków lub rezygnacji z części pomysłów PIS.

Konflikt na linii tych którzy domagają się zwiększenia wydatków państwa i tych którzy będą dbać o finanse publiczne wybuchnie więc bardzo szybko.

Wygląda na to że PIS tym razem nie będzie stosował bardzo dobrej strategi gospodarczej z czasów Zyty Gilowskiej – dzięki której obniżono składki na ZUS oraz wprowadzono dwie stawki PIT 18 i 32. Zamiast tego będzie więcej państwa w gospodarce pod hasłami walki z obcym kapitałem wykorzystującym Polaków oraz toporne odwoływanie się do nacjonalizmu.

Advertisements