System prezydencki czy kanclerski

Jednym z najczęściej powtarzanych błędów i mitów na temat dwóch systemów demokratycznych rządów jest mit o ustroju z silną władzą prezydencką i słabą władzą premierów.  Dziś wyjaśnię czemu jest to mit błędny.

Często za przykład ustroju prezydenckiego podaje się ustrój USA.  Prezydent jest szefem władzy wykonawczej, zwierzchnikiem sił zbrojnych, prowadzi polityką zagraniczną. Ma także prawo veta w stosunku do ustaw przedłożonych przez parlament. Do tworzenia ustaw oraz uchwalania budżetu prezydent potrzebuje jednak poparcia parlamentu.  Nie trudno przewidzieć co się dzieje gdy parlament jest kontrolowany przez partie inną niż partia prezydenta. Typowy przypadek – prezydent Demokrata a w parlamencie większość maja Republikanie.  Co może wtedy robić prezydent? Co może zmienić? Niewiele.

A teraz przykład ustroju parlamentarno-gabinetowego czyli z silną władzą premiera. Typowy przypadek to Wielka Brytania. Premier kontroluje nie tylko władzę wykonawczą ale również ma większość w parlamencie. Inaczej nie był by premierem. Może więc dowolnie wpływać na uchwalanie budżetu i ustaw. Jego władza jest więc znacznie większa.

Skąd więc bierze się mit o skuteczniejszym i lepszym ustroju prezydenckim? Myślę że ludzie mylą przyczyny ze skutkami. Obserwują potęgę amerykańską i uważają że wynika ona z silnej władzy. Tymczasem jest odwrotnie. Ustrój i rząd czerpią siłę z gospodarki i społeczeństwa amerykańskiego. Ustrój taki ma tą zaletę że nie pozwala zbyt dużo władzy popsuć. Każda ustawa jest uchwala w bardzo długim i żmudnym procesie. Być może dlatego pomysły socjalistyczne tak słabo przyjmują się na w USA. Na tym tle rządy europejskie mają dużo łatwiejsze zadanie. Jeśli chcą coś opodatkować, uregulować, znacjonalizować to po prostu to robią i nie muszą liczyć się z opozycją. Tylko wyjątkowo zdarza się aby rząd był zdecydowany ograniczyć swoją władzę i poszerzał wolności gospodarcze i swobody obywatelskie.

Próbkę tego mamy obecnie w Polsce. Gdy władza ustawodawcza i wykonawcza  jest kontrolowana przez jedną partię to nic nie stoi na przeszkodzie przed szkodzeniem gospodarce i wprowadzaniem nowych podatków,  zwiększanie władzy policji i prokuratury Silna władza to własnie władza w ustroju parlamentarno-gabinetowym. I taka silna władza najbardziej szkodzi społeczeństwu i gospodarce.

Czy zbliżają się zamieszki w Chinach?

Jak wiadomo chińska gospodarka rozwija się coraz wolniej. Istnieją też poważne wątpliwości co do wiarygodności chińskich danych statystycznych. Wszystko to razem każe przypuszczać że dojdzie do poważnych rozruchów i zamieszek. Ostatni raz gdy chińska gospodarka rozwijała się tak wolno doszło do masakry na placu Tiananmen.

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1141644,Masakra-na-Placu-Tiananmen-tragiczne-wydarzenia-w-Chinach

Były to przełom lat 80 i 90. Tak wyglądało wtedy tempo rozwoju Chin. Widać że było niewielkie.

china-gdp-growth-annual

 

 

 

 

Pierwsze gospodarcze decyzje rządu PiS. Czyli w stronę narodowego socjalizmu

Znamy pierwsze decyzje rządu PiS. Oto krótka lista:

  • Zwiększenie deficytu na rok 2015. Część pieniędzy zostanie przesunięta na 2016 rok.
  • Zwiększenie deficytu na rok 2016
  • Podatek bankowy. Pierwsze banki podnoszą marże.
  • Podatek od supermarketów.
  • Większe wydatki socjalne (500 zł na dziecko, obniżka wieku emerytalnego)
  • Skup węgla przez Agencje Rezerw Materiałowych.
  • Nominacja nowych prezesów spółek z udziałem Skarbu Państwa. Na ogół bez kompetencji ale za to lojalnych wobec prezesa.
  • Nowy prezes PKP. Były współpracownik komunistycznych służb bezpieczeństwa.
  • Okrojenie programu budowy dróg i autostrad.

Warto też posłuchać co mówi w wywiadzie Mateusz Morawiecki.

http://fakty.tvn24.pl/fakty-po-faktach,57/morawiecki-bogatym-nie-powinna-przyslugiwac-kwota-wolna-od-podatku,601964.html

Wygląda na to że główny problem który chce rozwiązać nasz nowy rząd to 90 mld zł które w formie zysków, dewidend i odsetek od pożyczek wypływają z Polski. Sposobem na zatrzymanie tego wypływu na być podatki bankowy i od supermarketów. Logika bardzo prosta. Oba podatku występują w innych państwach i nie robiłbym z tego tragedii ale trend jest niepokojący. Widać że rząd nie ma pomysłu jak osiągnąć szybszy rozwój. Ma za dużo pomysłów jak zabrać jednym i dać innym aby zyskać przychylność ludu. Drugi problem to spadające wpływy z VAT. Na razie nie słychać o propozycji poprawy w tym zakresie. Poprzedni rząd widział drogę rozwoju w przyciąganiu inwestycji i poprawie otoczenia prawnego. Nowy woli bawić się w Janosika. O ile same podatki nie powinny wywołać dużych dolegliwości gospodarce, to już okrojenie programu budowy dróg i autostrad jest niepokojące. W końcu w kampanii zapowiadano że musimy więcej inwestować. Tak samo niepokojące jest mianowanie do zarządów spółek ludzi o miernych kompetencjach. Skup węgla to zwlekanie z bolesnym zmianami i liczenie na wzrost cen węgla w przyszłości. Zwiększanie deficytu miało sens w latach 2008 czy 2009 gdy był kryzys. Obecnie gdy spada bezrobocie i koniunktura jest dobra należy raczej myśleć o obniżaniu deficytu. Zwiększenie kwoty wolnej jest jedynym akcentem nawiązującym do obniżki podatków. I to jedyna pozytywna wiadomość.

Jak na to wszystko zareagowała giełda. Hmmm:

gielda

WIG20 ostro dołuje. W tym indeksie sporo spółek to własnie banki i spółki energetyczne które będą wykorzystywane do ratowania kopalni. Dodatkowo są to spółki skarbu państwa które zostaną obsadzone przez miernych prezesów. Obraz jest szczególnie zły jeśli popatrzeć na indeks wyrażony w dolarach czy euro czyli indeksy WIG20USD, WIG20EUR.

gielda2   gielda3

Mówi się że giełda jest dobrym barometrem sytuacji gospodarczej na najbliższą przyszłość. Jeśli dodać do tego spadające wpływy z podatku VAT, możemy spodziewać się bardzo trudnego 2016 i 2017 roku. Życie zweryfikuje plany nowego rządu i zobaczymy wycofanie się z części obietnic socjalnych w trakcie 2016 roku, większe podatki oraz kolejne nowelizacje budżetu.

Trybunał orzekł. Duda rozczarował. Kaczyński nie radzi sobie w rządzeniu.

Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami Trybunał Konstytucyjny orzekł że poprzedni sejm miał prawo wybrać tylko trzech sędziów. Obecny może wybrać dwóch. Trwają jeszcze przepychanki wokół publikacji wyroku ale sprawa co do zasady jest jasna.

Zgodnie z orzeczeniem Duda powinien zaprzysiąc trójkę sędziów i skończyć sprawę. Reszta pseudo-sędziów może wrócić do domu. Nie opublikowanie wyroku oznacza załamanie prawa. Niepodporządkowanie się wyrokowi grozi postawieniem przed Trybunał Stanu. Istnieje teoretyczna możliwość że PIS będzie chciało zmienić konstytucje i zaproponuje aby role Trybunału Konstytucyjnego odgrywał Sąd Najwyższy ale mało prawdopodobne jest aby opozycja (poza Kukizem) poparła ten pomysł.

Sprawa prawnie jest jasna PIS odbiło dwa miejsca w Trybunale i pokazało że PO i PSL złamały konstytucje. To powinien być powód do świętowania dla PIS.  Jednak nieumiejętność postępowania sprawia że dziś to opozycja skutecznie kreuje się na obrońców demokracji. Duda okazuje się całkowicie podporządkowany Kaczyńskiemu, który jak widać skutecznie niweczy niedawny sukces wyborczy PIS i Dudy. Cóż szkoda. Na przedłużaniu konfliktu zyskuje Nowoczesna. PIS ryzykuje utratę umiarkowanych zwolenników. Kaczyński pracuje na porażkę własnej partii. Czy PIS nie powinno zacząć myśleć o nowym prezesie ?

Czy Duda i PIS łamią konstytucje ?

Początkowo post miał dotyczyć zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego i łamania Konstytucji przez prezydenta Dudę.  Im bardziej zagłębiałem się w temat tym bardziej przekonywałem się że nie Duda jest tu winowajcą.

Trójce sędziów kadencja kończyła się w listopadzie w trakcie trwania poprzedniego Sejmu. Dwóm kończyła się w grudniu już za nowego Sejmu. 25 czerwca 2015 parlament, zdominowany przez koalicje PO-PSL przyjął nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym i na jej podstawie wybrał pięciu nowych członków Trybunału. Dlaczego pięciu a nie trzech? Dlaczego wybrano na zapas tych dwóch? Za punktu widzenia Konstytucji było to oczywiste bezprawie. Sędziowie zostali jednak wybrani. Prezydent odmówił przyjęcia od nich ślubowania. Pozostaje kwestią do wyjaśnienia czy sędzia bez ślubowania ma prawo orzekać. Trybunał może jednak orzekać w okrojonym składzie i tak zapewne będzie pracować w najbliższych dniach.

Ustawa znalazła się w Trybunale i 3 grudnia zostanie rozpatrzona. W Trybunale znalazła się również nowelizacja ustawy przegłosowana przez Sejm 19 listopada. Ona będzie rozpatrzona 9 grudnia. Kluczowe wydaje się jednak co orzeknie Trybunał 3 grudnia. Możliwości jest kilka. Może uznać ze ustawa jest zgodna z Konstytucją i wybrani sędziowie są pełnoprawnymi sędziami nawet jeśli prezydent odmawia zaprzysiężenia. To jest jednak mało prawdopodobne i było by raczej kompromitacją dla samego Trybunału. Możliwe też że zgodzi się z opinią że poprzedni Sejm miał prawo wybrać tylko 3 sędziów. Pozostaje wtedy kwestia określenia którzy to są ci trzej właściwi. Obawiam się że jest niemożliwe określenie przez sam Trybunał którzy spośród pięciu wybranych mają zastąpić trójkę z listopada. W tej sytuacji możliwe że Trybunał unieważni wybór całej piątki i Sejm nowej kadencji będzie miał prawo wybrać wszystkich jeszcze raz. Czyli cała spraw skończy się wynikiem 5:0 dla PIS. Innym możliwym rozwiązaniem jest że Trybunał pozwoli Prezydentowi wybrać spośród tych pięciu, trójkę od których odbierz ślubowanie, a wybór pozostałych unieważni. Wtedy nowy Sejm wybierze pozostałych dwóch.

Cała sprawa jest dobrą nauczka dla PO i wszystkich polityków na przyszłość aby nie łamać konstytucji bo kończy się to dla nich kiepsko. PIS podejmując grę o Trybunał nic nie ryzykuje i nie nie może stracić. W najlepszej sytuacji wygra 5 miejsc w Trybunale. W najgorszej żadnego nie straci. W umiarkowanym scenariuszu zyska 2 miejsca i możliwość głoszenia że to PO stała za łamaniem Konstytucji. I będzie miał w tym racje i potwierdzenie ze strony samego Trybunału.

W mediach trwa oskarżanie PIS o skok na Trybunał. Sam Jarosław Kaczyński nie ukrywa że “odbicie” Trybunału jest jego celem. Nawet gdyby PIS mianował tam 5 sędziów to i tak zdecydowaną większość mają sędziowie z nominacji PO-PSL-SLD. Trybunał składa się z 15 sędziów zgodnie z konstytucją. Większość to 8 sędziów
Do końca tej kadencji sejm będzie mógł wybrać jeszcze 3 sędziów którym skończy się kadencja w 2016 i 2017 roku. To oznacza że najwcześniej w 2017 PIS ma możliwość uzyskać większość (5 + 3 = 8). Jeśli zaś uda się teraz uzyskać  tylko 2 sędziów to będzie dalej w mniejszości ( 2 + 3 = 5). W międzyczasie Sejm uchwalił uchwałę, która jak donosili dziennikarze unieważniała wybór tych pięciu członków Trybunału. Oczywiste było od początku że taka uchwała nie ma mocy prawnej. Wprowadza jedynie zamęt w którym dziennikarze gubią się coraz bardziej.

Sejm unieważnił wybór 5 sędziów Trybunału Konstytucyjnego

http://www.tvn24.pl/co-dalej-z-trybunalem-konstytucyjnym-i-sedziami-krok-po-kroku,597778,s.html

Nikt nie wie co postanowi Trybunał ale wydaje się oczywiste przyjęcie zasady że Sejm nie może wybierać na zapas sędziów i wiązać rąk następnemu Sejmowi. Co więcej teraz PiS zamierza wybrać kolejnych pięciu sędziów. Skończy się więc na tym że spośród pięciu wybranych wcześniej Duda przyjmie przysięgę od trzech. A spośród pięciu wybranych teraz Duda wybierze  dwóch.

Tym sposobem wracamy do Prezydenta Dudy. Nie sądzę aby nieprzyjmowanie zaprzysiężenia był z jego strony łamaniem Konstytucji. Raczej pozwoliło na rozpoczęcie debaty w trakcie której okazało się jak lekceważący stosunek do konstytucji miała poprzednia koalicja. Przypomnieć też można jak to Belka i Sienkiewicz zastanawiali się jak obejść konstytucyjny zakaz finansowania deficytu. O czym pisałem w moim pierwszym poście na blogu.
https://debataekonomiczna.wordpress.com/2014/06/20/belka-wbrew-konstytucji/

Na koniec warto zaznaczyć że sam Duda jest prawnikiem. Podobnie jak Jarosław Kaczyński. To oznacza że walka polityczna przez tych polityków będzie prowadzona własnie z użyciem prawa. Zaś silne strony PO i Nowoczesnej to media.  Widać wyraźnie że media stoją tu po stronie opozycji. To właśnie media zamiast objaśniać ten kryzys raczej utrudniają zrozumienie jego zawiłości. Co ciekawe w ostatnich dniach przez media przewijają się głosy nawołujące do kompromisu. Widocznie zaczynają dostrzegać że opozycja nie może wygrać tego starcia. Ja zaś nie mogę się doczekać orzeczenia Trybunału i tego jak media będą objaśniać dotychczasowe wprowadzanie w błąd swoich odbiorców.

Brytyjskie Referendum

Jak na razie Niemcy zajmują zadziwiająco twarde stanowisko w sprawie świadczeń dla imigrantów w Wielkiej Brytanii. Twierdzą wręcz że ograniczenia które chce wprowadzić Cameron, byłyby złamaniem swobody przemieszczania się osób wewnątrz EU. Trudno zrozumieć taką linię argumentacji. Po pierwsze Cameron nie chce zamknięcia rynku pracy dla imigrantów. Wręcz przeciwnie, Wielka Brytania jako pierwsza otworzyła swój rynek pracy na długo przed Niemcami czy Francją. Dlaczego więc teraz Niemcy stroją się w szaty obrońców pracowników z Polski i innych krajów wschodniej Europy? Tym bardziej że same co chwila starają się tylnymi drzwiami wprowadzać regulacje które utrudniają życie polskim firmom działającym na niemieckim rynku. Ostatnio na przykład regulacje dotyczące kierowców ciężarówek.

Warto również wspomnieć że jak pokazują sondaże większość Francuzów chciała by wywalić Wielką Brytanie z EU.

1410450302572_wps_20_EU_Map_jpg

Zarówno francuski jak i niemiecki rząd mogą uznać że dalsze pogłębianie integracji jest możliwe tylko bez Wielkiej Brytanii. I że lepiej i łatwiej będzie im w nieco mniejszej ale bardziej zjednoczonej EU. Bez Brytyjczyków nikt już nie będzie narzekał na próby tworzenia europejskiej super państwa. Być może czas zacząć zastanowić się jak będzie wyglądać Unia bez Wielkiej Brytanii i jak to wpłynie na nas.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2752338/Every-nation-Europe-wants-Britain-EU-handing-powers-Westminster-apart-France.html

Brytyjskie referendum a Polska

Jednym z ciekawszych wydarzeń w polityce w 2016 roku będzie zbliżające się referendum w UK.  Około połowy Brytyjczyków chce wyjścia z EU.

Premier Cameron zapowiedział że przeprowadzi negocjacje z EU które określą na nowo wzajemne relacje. Jednym z punktów które najbardziej nas dotyczą są zasiłki dla imigrantów. Cameron chce ich ograniczenia. Polski rząd oraz instytucje unijne nie zgadzały się z tym uważając ze byłoby to złamanie zasady swobodnego przepływu osób. Zacznijmy jednak od drugiej strony. Zastanówmy się  czy dla Polski byłoby korzystne wyjście Wielkiej Brytanii.

Wielka Brytania jest jednym z największych płatników netto do budżetu UE. My zaś jesteśmy największym biorcą. Widać to na poniższej tabelce.  UK po Niemczech i Francji była w latach 2008 -2013, trzecim największym płatnikiem netto. Polska była największym biorcą. Złośliwcy mogą nawet stwierdzić że jesteśmy największym żebrakiem EU.

budgetEu

Bez Wielkie Brytanii i jej pieniędzy Unia musiałaby zmniejszyć wydatki. W skali całej Unii około 10% czyli tyle ile obecnie wynosi wkład UK. Unia może zmniejszać wydatki wszytkim proporcjonalnie ale bardziej prawdopodobne jest że największym beneficjantom czyli nam zmniejszono by bardziej. W końcu u nas można najwięcej obciąć. Teoretycznie Unia może też spróbować zwiększyć składki pozostałym państwom ale mało prawdopodobne jest aby podatnicy Niemiec czy Francji na to się zgodzili. Tym bardziej że państwa te są już zadłużone po uszy. Tak więc w polskim interesie jest aby Wielka Brytania pozostała w EU i dalej płaciła składki.

Zajmijmy się teraz drugą sprawą czy utrudniania w dostępie do zasiłków dla imigrantów są takie złe?  Po pierwsze polscy imigranci są tymi którzy w niewielkim stopniu korzystają z zasiłków.

Worklessness by country of birth

Jak pokazuje powyższy wykres imigranci w wiek produkcyjnym pochodzący z Polski mają najczęściej prace i w związku z tym nie potrzebują zasiłków. Najwięcej z zasiłków korzystają ci którzy pracy nie mają czyli pochodzący z Somali, Bangladeszu, Pakistanu, Turcji, Sri Lanki.  Utrudnienia w dostępie do zasiłków nie uderzą więc w polskich imigrantów. Uderzą w imigrantów z krajów islamskich. W końcu warto zauważyć że mniejsze wydatki publiczne w długim okresie teoretycznie służą osiąganiu szybszego wzrostu gospodarczego co przełoży się na lepsze pensje i prace dla imigrantów.

Wnioski są więc takie. Ograniczenia w dostępie do zasiłków dla imigrantów powinny być wewnętrzną sprawą każdego państwa. Polski rząd powinien pójść na ustępstwa i wykazać elastyczność w negocjacjach. Ważniejsze od zasiłków dla Polaków w UK jest utrzymanie Brytanii we wspólnocie. Tym bardziej że jeśli Brytyjczycy naprawdę wyjdą to stracimy podwójnie. Zarówno zasiłki zostaną zabrane jak i kasa unijna dla Polski się zmniejszy.

Źródła:

https://muslimstatistics.wordpress.com/2013/05/04/uk-londons-welfare-recipients-highest-amongst-immigrants-from-muslim-countries/

https://en.wikipedia.org/wiki/Budget_of_the_European_Union#cite_note-Europa_Budget_Data_2007-13-28

Węgiel, OZE, Gaz, Atom – część pierwsza

Jest już po wyborach więc bardzo ciekawie mnie jak poradzi sobie nowy rząd z nierentownymi kopalniami. Od dłuższego czasu chciałem napisać to co wiemy o polityce energetycznej i co sądzę więc korzystając z okazji zacznę dziś. Część pierwsza dotyczy węgla właśnie.

Poprzednicy,  jak wiadomo zawalili na całej linii. Tusk mając długi okres wysokich cen węgla nie sprywatyzował kopalń ze strachu przed związkowcami. Ceny węgla pozostają niskie i może minąć kilka lat zanim znowu ruszy chińska gospodarka i cena podskoczy. Kopacz również ze strachu nie zamknęła nierentownych kopalń zamiast tego chce zmusić firmy energetyczne do ich zakupu.

Dodatkowo wbrew temu co mówią politycy o tym że polska energetyka stoi na węglu to wydobycie spada. Spada szczególnie wydobycie węgla kamiennego. Za jakieś dwadzieścia kilka lat może zostać zamknięta ostatnia kopalnia na śląsku. W śląskich kopalniach węgiel jest położony coraz niżej i coraz trudniej jest go wydobyć. Z Geologią trudno dyskutować. Prywatyzacja kopalń przedłuży ich istnienie ale nie zahamuje procesu wyczerpywania złóż.

Jeśli chodzi o węgiel brunatny to te złoża też stopniowo będą się wyczerpywać a do uruchomienia nowych złóż w Polsce – chociażby w lubuskim czy dolnośląskim nie zgodzą się mieszkańcy w referendach.

W tym miejscu należy zadać pytanie czy to coś złego że będziemy importować węgiel? Teoretycznie nie. W końcu chcemy nowoczesnej gospodarki opartej o innowacje, nowoczesny przemysł itp. Ważne jest aby prąd był i aby był tani. Ważne też jest aby nie truć własnych obywateli. Jeśli tylko mamy zapewnione dostawy to nie powinno być wielkim problemem czy węgiel pochodzi z polskich czy zagranicznych kopalń. Tym bardziej że już dziś coraz więcej importujemy.

Skoro mamy bloki węglowe i ciągle budujemy nowe a złoża się wyczerpują to obawiam się że jesteśmy skazani na import węgla. Nie jest to bardziej groźnym zjawiskiem niż import samochodów czy bananów. Brytyjczycy ostatnio zamknęli ostatnią kopalnie a mimo to nie panikują. Dostawy z Australii, USA, RPA są bezpieczne, pewne i tanie.

Poniżej są linki do opinii na temat przyszłości węgla. Głównego Geologa Kraju oraz NIK.

http://wysokienapiecie.pl/energetyka-konwencjonalna/910-w-polsce-konczy-sie-wegiel-analiza

http://www.nettg.pl/news/20210/nik-zloz-wegla-kamiennego-wystarczy-do-2035-r

http://serwisy.gazetaprawna.pl/energetyka/artykuly/695183,polska_energetyka_ma_wielki_problem_za_20_lat_skonczy_sie_wegiel_brunatny_kamienny_bedzie_za_drogi.html

http://www.nettg.pl/news/109385/prognozy-za-20-lat-nie-bedzie-wegla-ani-kopaln

http://www.argoxee.com.pl/obrazki/newsy/zmierzch_wegla_kamiennego.pdf

Podsumowanie 8 lat rządów PO-PSL i bezsensowne zapowiedzi reform nowego rządu PIS

Słuchałem w radiu przemówienia Ewy Kopacz w dniu składania dymisji. Myślę że było to bardzo dobre przemówienie. Kopacz wypunktowała sukcesy koalicji. Wzrost gospodarczy, 3 tys dróg ekspresowych i autostrad, 16 mln pracujących,  dobra pozycja w rankingu doingbusiness – lepsza niż Szwajcarii czy Francji. To pewnie tak dla przypomnienia tym którzy uważają że koalicja nie robiła reform. Robiła ale nie wywracała przy okazji państwa do góry nogami. To było bardzo konkretne przemówienie ale i wyzwanie. Uważacie że potraficie lepiej to pokażcie ile dróg zbudujecie ile żłobków powstanie.

Była też wyraźna groźba. Będziemy wytykać łamanie standardów demokratycznych. Nie będziemy siedzieć cicho jeśli będziecie próbować wyprowadzić Polskę z zachodu na wschód.

Szkoda że takich przemówień nie było w trakcie kampanii. Musze przyznać że Platforma dysponując chyba największą liczbą doświadczonych posłów oraz sympatią mediów może być bardzo twardą opozycją o ile Schetyna (prawdopodobny nowy lider PO) nie będzie miękki i potulny. Czego się obawiam.

Nowi ministrowie zaczynają od dziwnych pomysłów. Reforma edukacji – polegająca na likwidacji gimnazjów. Tak jakby zmiana tabliczek na budynkach szkół miało coś wspólnego z jakością tych szkoły. Akurat wśród sukcesów o którym Premier Kopacz zapomniała wspomnieć, było bardzo dobre miejsce w rankingu PISA.

Nowy minister finansów, Paweł Szałamacha, prawnik nie ekonomista. Zaczął od zapowiedzi wprowadzenia nowych podatków, zwiększenia wydatków i zwiększenia deficytu. To dziwi tym bardziej że kiedyś był podobno związany z UPR.

Minister obrony Macierewicz zapowiada zwiększenie armii o 20 tys i cofnięcie przetargu na zakup śmigłowców wielozadaniowych. Wygląda na to że polska armia zostanie więc bez śmigłowców bo nowy przetarg potrwa lata a stare maszyny długo nie pociągną. No i pytanie czym mają walczyć ci dodatkowi żołnierze? Czy modernizacja armii nie utknie przez Macierewicza? I w końcu jak zwiększanie wydatków na wojsko do 3 procent PKB co również zapowiedział, ma się do planów ministra finansów.

Dochodzi do tego wyrok trybunału konstytucyjnego nakazujący zwiększyć kwotę wolną od podatku. Co oznacza konieczność podwyższenia innych podatków lub rezygnacji z części pomysłów PIS.

Konflikt na linii tych którzy domagają się zwiększenia wydatków państwa i tych którzy będą dbać o finanse publiczne wybuchnie więc bardzo szybko.

Wygląda na to że PIS tym razem nie będzie stosował bardzo dobrej strategi gospodarczej z czasów Zyty Gilowskiej – dzięki której obniżono składki na ZUS oraz wprowadzono dwie stawki PIT 18 i 32. Zamiast tego będzie więcej państwa w gospodarce pod hasłami walki z obcym kapitałem wykorzystującym Polaków oraz toporne odwoływanie się do nacjonalizmu.

Zamachy w Paryżu zaprowadzą Francję do naziemnej interwencji w Syrii

Dziś w nocy doszło do ataku islamistów w Paryżu. Liczba zabitych i rannych poraża. Państwo islamskie  wprost mówi o wypowiedzeniu Francji wojny.

Skutek może być tylko jeden. Wysłanie wojsk francuskich do Syrii.  Będą to nie tylko naloty ale francuscy żołnierze w operacjach naziemnych. Możliwe że Francja zmobilizuje również inne państwa NATO do wspólnej akcji. Warto przypomnieć że żołnierze francuscy mają doświadczenie w walkach w Mali z islamistami. Wojna w Afryce prowadzona jest jak się wydaje całkiem skutecznie. Francuzi mogą mieć mniej oporów przed wysyłaniem wojska niż Amerykanie.

Im dłużej istnieje państwo islamskie tym bardziej jest niebezpieczne. Dotychczasowa strategia zachodu polegająca na nalotach okazała się nieskuteczna i niewystarczająca. Zresztą same naloty zawsze w historii okazywały się niewystarczające. Konieczne są więc siły naziemne a potem wieloletnia okupacja.

Wysłanie żołnierzy będzie jednak początkiem długiej i męczącej wojny. Okupacja terytorium państwa islamskiego będzie trudna i bolesna. Konieczna będzie współpraca Zachodu z Kurdami i Asadem. Są to bowiem jedyne realne siły znajdujące się na miejscu i realnie walczące z ISIS.

Dla nas najciekawszym elementem może współpraca Francji z Rosją która ostatnio również zaangażowała się w konflikt w Syrii. Może to prowadzić do trwałego sojuszu francusko-rosyjskiego.